63906
Book
In basket
W odróżnieniu od wielkiego klasyka dziedzinie humorystyki purnonsensowej, Juliana Tuwima, który w swym wiekopomnym dziele „Pegaz dęba” skatalogował zabawy literackie istniejące od stuleci, Stanisław Barańczak tworzy zabawy coraz to nowe, a jeśli nawet korzysta ze startych wzorów- po mistrzowsku je przekształca. Oto bierze na przykład tekst arii operowej po włosku i tłumaczy go na polski, nie trzymając się, powiedzmy to sobie otwarcie, zbyt niewolniczo oryginału. Efekt? ano taki, że słuchając pełnego namiętności dialogu Don Giovannieggo i Zerliny z opery Mozarta nie jesteśmy w stanie uwolnić się od jego „przekładu”: Don Giovanni: Wiej mi, bo tnę żyletą! Zerlina: Iii, w japie - cham atletą Don Giovanni: - Pokancerować mordę?! Zerlina: Pies tonął - słoń pruł fordem. A przynajmniej ja, kiedy puszczam sobie czasem „Don Giovanniego”, nie jestem w stanie się uwolnić i zawsze słyszę jak wyżej. [nota wydawcy]
Availability:
There are copies available to loan: sygn. 82-7 (1 egz.)
Notes:
Bibliography, etc. note
Indkesy.
Reviews:
The item has been added to the basket. If you don't know what the basket is for, click here for details.
Do not show it again